Strategiczne gry do pobrania dla dziewczyn za darmo

Vampire The Masquerade Redemption

Vampire The Masquerade Redemption

Post by relatedRelated post

     Komputerowe gry RPG przeżywają obecnie swoją drugą młodość. Ostatnimi laty, na rynku pojawia się coraz więcej programów tego typu. Naturalnie jedne z nich są lepsze, drugie gorsze. To w takim natłoku tytułów normalne. Wszystkie jednak cieszą się sporą popularnością.
Co sprawia, że rynek gier komputerowych przeżywa obecnie boom na cyfrowe adaptacje RPG? Moim zdaniem, niebagatelny wpływ na ogromną popularność gier takich jak Baldur’s Gate czy chociażby powoli zapominana seria Wizardry, ma to, iż są one oparte na oryginalnych systemach fabularnych, które cieszą się od lat wielką aprobatą wśród fanów „żywego” RPG. Występują w nich bowiem baśniowe stwory, nieznane i niepodobne do naszego fantastyczne światy przepełnione magią i wiele innych elementów, dzięki którym systemy Warhammer, czy Wampir: Maskarada zjednały sobie miliony fanów na całym świecie. Możliwość wyboru profesji i unikalnych cech charakteru swojego bohatera, podnosi tylko poziom merytoryczny gry i sprawia, że rozgrywka staje się bardzo zróżnicowana i nie staje się szybko nużąca. Ktoś kiedyś postanowił stworzyć ich komputerowe odpowiedniki, a graczom komputerowym wyszło to chyba tylko na dobre.
Dzięki wyobraźni autorów gier, światy, o których mowa i ich mieszkańców możemy oglądać na ekranach swoich monitorów, tocząc heroiczne boje i przywracając ład i porządek, targanym różnej maści kataklizmami krainom. Nam, recenzentom, pozostaje wobec takiego stanu rzeczy ocena tego, na ile trud firm podejmujących się niewątpliwie niełatwego zadania przeniesienia, czasem nawet bardzo oryginalnych i autorskich pomysłów twórców systemów RPG, się opłacił.
Mnie w udziale przypadło ocenienie gry, która przenosi gracza w świat „dzieci mroku”, jak nierzadko nazywane są wampiry. Mowa tu o najnowszym produkcie RPG wydanym przez Activision, grze Vampire The Masquerade – Redemption. Programowaniem zajęli się ludzie z Nihilistic Software.
Jak można wywnioskować z samego tylko tytułu, zasady rozgrywki oparto tu na systemie RGP stworzonym w latach 80-tych naszego stulecia przez White Wolf Game Studio. System firmy White Wolf zmienił na stałe wyobrażenie ludzi o wampirach.

Szto eta wampir?

     Dotąd wampiry kojarzyły się ludziom z bezmyślnymi potworami, opanowanymi rządzą krwi i zabijania. Ludzie z White Wolf postanowili zrobić z tym porządek raz na zawsze (a przynajmniej, dopóki ktoś nie wymyśli czegoś nowego w tym aspekcie) i w świat wampirów wprowadzili trochę ładu. Stworzono system RPG pod nazwą Wampir: Maskarada.
Wampiry postanowiono uczłowieczyć a ich byt zintegrować ze światem ludzi. Maskarada, o której mowa, to właśnie konieczność ukrywania się przed zostaniem rozpoznanym przez ludzi, to ciągłe pozostawanie w mroku, w cieniu, z nadzieją, iż nie zostanie się wykrytym.
Wampir nie jest odtąd bezdusznym stworem, którego jedyną przyjemnością jest zabijanie niewinnych i wysysanie z nich krwi. Jest to bowiem istota, której należy współczuć. Wampir toczy nieustanną walkę. Walkę wewnętrzną pomiędzy resztkami swojego człowieczeństwa a coraz silniejszym głosem bestii, która się w nim odzywa. Owa walka pokazana jest w grze wręcz wzorowo. Wraz z postępem akcji obserwujemy powolną, aczkolwiek bardzo wyrazistą przemianę psychiczną głównego bohatera.

O herosie słów parę

     Bohaterem tym jest Christof Romuald, francuski rycerz zakonu Czerwonego Krzyża. Chris jest wzorowym obrońcą wiary katolickiej i nieustraszonym bojownikiem o wolność wszystkich uciśnionych, biorącym udział w każdej możliwej walce w obronie swych ideałów. Dopiero, gdy „zostaje” wampirem, owa bestia odzywa się. Christof zaczyna dostrzegać, iż za swego „człowieczego życia” wcale nie był lepszy od wrogów, z którymi walczył. Mordy, których dokonywał puszczał w niepamięć, sądził bowiem, iż działa w dobrej wierze, walcząc z przeciwnikami kościoła. Dopiero jego „nowe” życie uświadomiło mu, w jakim był błędzie.
Do tego dochodzi także wątek miłosny, który staje się „sokołem” akcji tej gry (jak ktoś przerabiał Decameron Boccaciego, ten będzie wiedział, o co mi chodzi). Wątek niespełnionej miłości pcha młodzieńca do coraz bardziej desperackich czynów. Jego głównym celem staje się odnalezienie Aneżki, zakonnicy, którą ze szczerego serca pokochał, a która odrzuciła jego zaloty. Desperacja, z którą Christof działa, doprowadzi nieszczęśnika do tego, iż uwikła się on w Jihad, odwieczną wojnę między wampirzymi klanami. Jeśli ktoś zna znaczenie słów Baal, Lilith, Kain, Gehenna, ten wie, czego można się po grze spodziewać.
Scenariusz jest skomponowany po mistrzowsku. Jest w nim zawarta cała wykładnia prawd kształtujących życie wampirów. Z biegiem akcji (trwającej nota bene ponad 800lat), dowiemy się mnóstwa rzeczy o pochodzeniu i historii wampirów, a także o ich przyszłości. Swe działania będziemy musieli skoordynować wraz z wysiłkami innych wampirzych klanów, walcząc ramię w ramię z ich członkami w jednej drużynie.      W Vampire Redemption możemy bowiem kierować drużyną złożoną z maksymalnie czterech postaci. Za interakcję ze środowiskiem gry odpowiedzialny jest dobrze rozwiązany intefejs. Pod odpowiednimi klawiszami mamy przypisane skróty do różnych ekranów. Przejrzystość i intuicyjność interfejsu pozwala na bezstresowe dowodzenie ekipą wampirów.

Dyscypliny i atrybuty

     Nietrudno się domyślić, że nasi krwiopijcy będą mieli jakieś specjalne umiejętności, czym przewyższały będą „zwykłych” śmiertelników. Są to tzw. dyscypliny, które bohaterowie poznają i udoskonalają wraz ze zdobywaniem kolejnych punktów doświadczenia. Korzystanie z nich jest także ułatwione, gdyż w prosty sposób możemy porobić sobie do nich skróty. Im więcej i lepiej dana postać ma dostępnych dyscyplin, tym więcej posiada sposobów na poradzenie sobie z przeciwnościami, które piętrzą się w miarę posuwania się akcji naprzód.
Postaci definiowane są przez 10 atrybutów. Każdy z nich może osiągać wartości bazowe od 0 do 100 punktów. Co więcej, pewne przedmioty pozwalają na zwiększenie owych wartości. Dodatkowo, współczynniki podzielone zostały na trzy grupy:

  • fizyczne: Strenght (siła), Dexterity (zręczność), Stamina (odporność)
  • mentalne: Perception (percepcja), Intelligence (inteligencja), Wits (opanowanie)
  • społeczne: Charisma (charyzma), Manipulation (przebiegłość i sztuka wpływania na innych), Appearance (atrakcyjność)

    Z czym do ludzi (i nie tylko)?

     Każdego grającego zapewne interesuje, jakiż oręż dostępny będzie w grze. Otóż, jest to zależne od czasów, w jakich aktualnie się znajdujemy. W Pradze, od której to lokacji zaczynamy przygody z wampirami, możemy kupić tylko podstawowe bronie, tj. tandetny mieczyk, spróchniałą pałkę lub maczugę (pod koniec czeskiej eskapady będzie tego trochę więcej, ale nie jarajcie się za bardzo). Najlepsze bronie trzeba odnaleźć samemu. Na dobra zbroję też nie ma co liczyć. W Wiedniu jest trochę lepiej. W teraźniejszych lokacjach, tzn. w Londynie i Nowym Jorku, bronią dominująca będą naturalnie pukawki i inny współczesny sprzęt bojowy. Od paralizatora po M16 i wyrzutnię granatów. Starzy wyjadacze jednak, jak podejrzewam, broni białej nie wyrzucą. I dobrze. Bo spluwy są straszliwie niecelne :)).
Narzędzia zbrodni już mamy, a do czego mamy strzelać i co mamy siec? Oto pytanie, które nurtuje chętnych do jakiejś masowej rozróby. Spokojnie Panie i Panowie. Jest do czego strzelać. Bestiariusz nie jest wcale mały i na pewno znajdzie się coś dla każdego. Najprostszym do pokonania stworem jest szczur (Ghoul Rat) i Szlachta (ale nie ta polska, bo nasza wolała zacisze domowego ogniska od szwendania się po kopalniach). Do „twardzieli” należą chociażby wilkołak (oj, z nimi to my się nie lubimy) i golem (po jednej sztuce, ale za to twardej). No i są jeszcze mocarne wampiry, którym musimy spiłować nieco ząbki :).

Nie napisałem jeszcze nic o grafice i dźwięku w grze. Gra hasa na enginie o nazwie Nod. A jest to muszę przyznać „silnik”, który jest klasą samą w sobie. To, jak wygląda gra cieni rzucanych przez postaci, trzeba zobaczyć na własne oczy. Chciałoby się zacytować tytuł pewnej serii dokumentalnej: „Miej oczy szeroko otwarte”. Wszelkie refleksy świetlne wyglądają obłędnie. Modelowanie świata jest wprost doskonałe. Wystarczy spojrzeć na zrzuty ekranu. Zamysł architektoniczny wypadałoby także nagrodzić gromkimi brawami. Niektóre lokacje powalają rozmachem i poziomem detali, z jakim zostały przygotowane. Nie wierzycie? Po prostu spójrzcie nas screeny obok. Szczególnie przyjrzyjcie się temu, na którym pomiędzy drzwiami widać płaskorzeźbę. Prawda, że Nihilistic Software się postarali?
Modele postaci są naprawdę doskonałe. Ogromna dbałość o szczegóły potrafi naprawdę zadziwić. Dla przykładu można by tu podać czerwoną pelerynkę Christofa, na której widać sploty węzłów nici, którymi była szyta. Cudo. Grafika jest po prostu perfekcyjna w każdym calu. Co ważne, podczas mego grania w Wampira, nie wyszły na wierzch żadne wpadki graficzne. Żadnych zagubionych tekstur i pikseli. To chyba mówi samo przez się o klasie strony wizualnej produktu.
Strona dźwiękowa gry jest także wyśmienita, a to za sprawą doskonale dobranych tematów muzycznych. Każda lokacja ma bowiem inną muzyczkę, która przygrywa w tle. Niektóre z nich to istne majstersztyki. Do najlepszych kawałków należą te z Ardan’s Chantry i Theatre Brothel. Ja wielu lokacjach zatrzymywałem się na parę minut tylko po to, żeby posłuchać tych króciutkich wątków muzycznych. Są doskonałe.
Jeśli chodzi o głosy postaci, to niewiele złego mogę powiedzieć o ich podłożeniu. Sample są wysokiej jakości, dzięki czemu nie będziemy musieli przysuwać ucha do głośnika tylko po to, by zrozumieć, :”o co temu gościowi chodziło”. Naturalnie możemy włączyć subtitling, czyli wyświetlanie tekstu podczas rozmów. Ma to jednak i złą stronę. Bowiem, gdy rozmowa jest dosyć długa, masa tekstu podczas niej wyświetlanego, potrafi nam zasłonić nawet i pół ekranu.
Ciekawą sprawą jest też to, iż niektóre wampiry mówią pięknym gardłowym głosem (a la Chris Barnes), jakby miały zapalenie krtani. Ale nijak nie obniża to wysokiego poziomu udźwiękowienia gry. Sugestywna grafika w połączeniu ze świetnym udźwiękowieniem, stwarzają podczas grania osobliwy i bardzo przyjemny nastrój mroku i tajemniczości. Ma to swój niebagatelny wpływ na podniesienia walorów programu.      VTMR ma także tryb gry w wiele osób. Możemy pograć przez I-Net, lub poprzez sieć lokalną. Przewidziano możliwość stworzenia własnego scenariusza na potrzeby zabawy całymi stadami wampirów. Nie korzystałem jednak z opcji multiplayer, więc boję się więcej napisać.

Negatywy

     Napisałem dotąd o VTMR wiele dobrego. Gra może nam się teraz jawić produkt w każdym calu perfekcyjny. Byłby on taki, gdyby nie kilka wpadek. W dodatku, czasami znacząco obniżających frajdę jaką czerpiemy z obcowania z grą.
Pierwszy i największy błąd to niepełna zgodność wizji świata stworzonej przez White Wolf z tym, co otrzymaliśmy. Nie chodzi mi tu o etykę i zasady kierowania się w życiu wampirów, ale o to, iż w komputerowej adaptacji Maskarady, nacisk położono nie na interakcję z bohaterami niezależnymi, ale na bezmyślne wyżynanie potworów. W oryginalnym systemie RPG chodziło o jak najlepsze zespolenie się z postacią, którą odgrywaliśmy. Gra w Maskaradę nie polegała na wpadaniu do kilkupoziomowych lochów, z zadaniem rozwalenia głównego bossa, a po drodze wszystkiego, co się rusza. Niestety z pionierskiej i uporządkowanej wizji świata, zrobiono malutki hack’n’slash, czyli bezmyślną wyrzynankę. To właśnie sprawia, że kolejne zadania, które przyjdzie nam wykonywać, niewiele różnią się od poprzednich. Gra staje się monotonna. Jeśli ktoś chce tylko machać mieczem i nie zastanawiać się, po co to wszystko robi, to niech pogra w Diablo. Ja od Wampira oczekiwałem gry, w której przyjdzie mi rozwiązywać zagadki nie tylko przy pomocy miecza, ale także przy pomocy umysłu i inteligencji. Rozlew krwi (choć to może sformułowanie nie na miejscu) powinien być tutaj sprawą drugorzędową, a niestety rozwałka poszła na pierwszy plan. Może twórcy gry bali się, iż gra bez wyrzynanki i krwawych jatek nie odniesie spodziewanego sukcesu i dlatego zdecydowali się na takie posunięcie? Szkoda, wielka szkoda.
Kolejny mankament, który może zirytować (i raczej to zrobi) mniej cierpliwych fanów komputerowej rozgrywki, to fakt, iż nie można zachować gry w dowolnym jej miejscu. Pozostaje nam tylko korzystanie z autosave’u lub zachowanie gry, gdy znajdujemy się w naszej kryjówce. Patch miał to niby naprawić, a wcale tego nie zrobił. Czemu, nie wiem.
Co do inteligencji komputerowych przeciwników i członków naszej drużyny, to odczucia mam mieszane. No, bo niby myślą, a jak przyjdzie co do czego, to nie potrafią wyjść zza beczki, za którą stoją. Ranni przeciwnicy uciekają, leczą się i wracają, by zadać nowe obrażenia. Jest to niby „normalne” zachowanie, ale w praktyce bardzo irytujące. Nieraz zdarzy się wam wysyłać do wszystkich diabłów całą okolicę, gdy wróg, którego zaraz mieliście wysłać do Torporu (to odpowiednik piekła dla wampirów), zaczyna jęczeć i ucieka od was ile ma sił w nogach. Nieco zdezorientowany biega w różne strony, przez co jeszcze trudniej go trafić. Ten fakt napsuł mi wiele krwi podczas grania.
Dla fanów broni białej też znajdzie się coś, co ich wkurzy. Otóż nie można wyprowadzać combosów mieczem. Mamy dostępne 4 uderzenia, na wykonanie których nie mamy zbyt dużego wpływu. Możemy tylko wybrać, czy mamy uderzyć w głowę, czy w nogi delikwenta. A i tak nie zawsze wyjdzie nam z tego to, co chcieliśmy. Poza tym, ciosy zadawane są jakby mechanicznie, na odlew i widać, iż bohaterowie nie wkładają zbyt wiele wysiłku w ich zadawanie.

Podsumowanie

     Vampire The Masquerade Redemption jest bardzo dobrym tytułem. Mimo wszystkich swoich wpadek i mankamentów, warto w nią zagrać. Niedociągnięcia rekompensowane są przez wspaniały scenariusz, doskonałą grafikę i udźwiękowienie. Gra posiada niewątpliwie klimat, który sprawia, że coraz więcej osób po nią sięga. Trochę szkoda, że autorzy stworzyli grę, która tylko bazuje na oryginalnym systemie RPG, a nie jest dokładnym odzwierciedleniem zasad, które rządzą w nim rozgrywką. Ale ten malutki niedosyt być może dotyczy tylko mnie. Dla wielu osób bowiem, Redemption może być grą, która wspaniale wprowadzi je w mroczny świat wampirów i skłoni je do zakupu podręcznika do gry, czego sobie i Wam życzę.

Plusy Minusy
  • SCENARIUSZ!!!
  • GRAFIKA!!!
  • MUZYKA I OPRAWA DŹWIĘKOWA!!!
  • ATMOSFERA I KLIMAT GRY!!!
  • Broń biała i pukawki
  • Są wampiry
  • Jest komu ząbki spiłować :))
  • Jest od kogo w mordę dostać
  • Łatwe zagadki (dla niektórych)
  • Doskonała instrukcja do gry
  • Długa (Chociaż ja ukończyłem ją w trzy dni. Ale grałem 12 godzin dziennie)
  • Brak możliwości zapisania gry w dowolnym jej momencie
  • Niedokładne przeniesienie świata stworzonego przez White Wolf
  • Po kilkunastu godzinach gry, questy wydają się podobne do siebie
  • Łatwe zagadki, dużo za łatwe
  • CENA 🙁
Vampire The Masquerade Redemption
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
About